sobota, 21 lutego 2015

35.

Ivy

 Włożyłam kilka niepotrzebnych mi książek do szafki szkolnej i wyciągnęłam z niej kurtkę, szykując się do wyjścia. Po drugiej stronie korytarza widziałam, jak Michael robił dokładnie to samo, a obok niego stali Calum i Luke. Nawet nie zauważyłam, że szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy na ten widok. Naprawdę cieszyłam się, że cała ich trójka się pogodziła i wszystko wróciło między nimi do normy.
 - Co robisz? - usłyszałam nagle blisko mnie głos Matta.
 Podskoczyłam w miejscu i wydałam z siebie cichy pisk, bo byłam pewna, że jeszcze kilka sekund temu nikogo koło mnie nie było. Matt spoglądał na mnie podejrzliwie, a później jego spojrzenie powędrowało w tę samą stronę, gdzie ja patrzyłam jeszcze chwilę temu.
 - Nic - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
 - Uśmiechałaś się i patrzyłaś tam... - powiedział niepewnie, krzywiąc się przy tym.
 - Wydawało Ci się...
 Katie, Deb, Nick i Nora podeszli do nas, a ja zaklęłam pod nosem, zdecydowanie nie mając ochoty na rozmowę z nimi. Myślałam, że wyjdę już za moment ze szkoły, ale na to się nie zapowiadało, gdy wszyscy stanęli wokół mnie. I chyba już wiedziałam, o czym dokładnie będą chcieli porozmawiać.
 - Czemu nie siedziałaś z nami w stołówce? - spytała Katie ze smutkiem.
 - Spotkałam się z Ashtonem - powiedziałam, uśmiechając się w jej stronę nieznacznie.
 Widziałam, jak Matt i Nick spięli się na sam dźwięk jego imienia, a Deb jakby trochę zbladła, patrząc szybko w stronę swojego chłopaka. Właściwie nie miałam pojęcia, jakim cudem dalej byli razem po tym wszystkim. 
 - Więc, Ivy... - zaczęła Deb, spoglądając przez ramię na Michaela, a później uśmiechnęła się w moją stronę sztucznie. - Możesz nam wreszcie powiedzieć prawdę?
 - Nie wiem, o co Ci chodzi.
 Założyłam na siebie kurtkę, starając się nie zwracać na nich zbytnio uwagi, ale mogłam poczuć, jak każde z nich wręcz wwierca się we mnie wzrokiem.
 - Dobrze wiesz o czym mówię, a raczej o kim - powiedziała Deb ze złością. - O Cliffordzie.
 - Ivy, wiemy, że z nim kręcisz, po prostu się przyznaj - dodała Nora.
 - Serio, Ivy? - spytał Matt z niedowierzaniem.
 - Przestań kłamać.
 - Powiedz nam wreszcie prawdę, przecież się przyjaźnimy.
 Jak najwolniej się dało zapięłam zamek kurtki i dopiero wtedy podniosłam głowę, dalej nie mając pojęcia, co powinnam im na to odpowiedzieć. Miałam już dosyć trzymania tego wszystkiego w sekrecie i udawania w szkole, że ledwo znam Michaela. Wiedziałam, że on nie będzie z tego zadowolony, ale przekona się, że to niczego nie zepsuje, a wręcz przeciwnie. Dlatego odetchnęłam głęboko i patrząc na nich z poważną miną, powiedziałam:
 - Michael jest moim chłopakiem.
 Nick prychnął pod nosem ze śmiechem, a gdy posłałam mu nieprzyjemne spojrzenie, szybko umilkł, chyba dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, że nie żartowałam.
 - Wow, nie myślałam, że to na poważnie - mruknęła Deb, marszcząc nieznacznie brwi.
 - Bardzo poważnie - odpowiedziałam i przerzuciłam pasek mojego plecaka przez ramię.
 O dziwo Michael, Calum i Luke dalej stali w tym samym miejscu, choć pomyślałabym, że dawno zdążyliby już stąd wyjść. Calum oczywiście patrzył w naszą stronę, zapewne chcąc dowiedzieć się o czym rozmawiamy, Michael za to ze znudzeniem spoglądał na swój telefon, a Luke rozglądał się dookoła, jakby nie wiedział co ze sobą zrobić.
 - Dlaczego?
 Spojrzałam ze zdziwieniem na Nicka, który zadał to pytanie i tym razem naprawdę nie miałam pojęcia, o co mu chodziło.
 - Co dlaczego?
 - Dlaczego z nim jesteś? To pieprzony dziwak, mogłabyś być z kim tylko byś chciała, a jesteś... z nim? - dodała Deb.
 Miałam ochotę ją uderzyć, ale wiedziałam, że nie byłoby to zbyt mądre posunięcie. Założyłam ręce na pierś, obrzucając ją chłodnym spojrzeniem i powiedziałam:
 - To, że ktoś was nie lubi i nie całuje was po stopach nie znaczy, że jest dziwakiem. Michael jest sto razy lepszą osobą od każdego z was i szczerze mam gdzieś waszą opinię o moim związku.
 Popchnęłam Deb na bok, bym mogła wreszcie sobie stamtąd pójść, a Matt zawołał za mną, ale nie odwróciłam się już w ich stronę.
 Gdy Calum zauważył, że na nich patrzę, odwrócił szybko głowę w drugą stronę, udając, że wcale nie przyglądał się nam przez ostatnie kilka minut. Podeszłam do nich, na co Calum i Luke spojrzeli na mnie ze zdziwieniem, za to Michael nawet mnie nie zauważył, wpatrując się w swój telefon. Złapałam jego wolną dłoń, splatając nasze palce razem, a on prawie podskoczył ze strachu, powodując, że zaśmiałam się cicho.
 - Ivy, co robisz? Twoi znajomi tam są - powiedział z niezadowoleniem i próbował zabrać swoją rękę, ale mu na to nie pozwoliłam.
 - Już wiedzą, że ze sobą jesteśmy - odpowiedziałam, nie patrząc w jego stronę.
 Calum i Luke wyglądali, jakby czuli się dość niekomfortowo z faktem, że stałam obok nich i trzymałam Michaela za rękę. Uśmiechnęłam się do nich wesoło, na co niepewnie odpowiedzieli mi tym samym, a Michael pociągnął mnie za sobą, tak że stanęliśmy trochę dalej od nich.
 - Przecież mówiłem Ci, że...
 - Mikey - powiedziałam, przerywając mu. - Oni sami domyślali się, że coś między nami jest i zaczęli pytać mnie o to kolejny raz, więc po prostu powiedziałam im prawdę. Zobaczysz, że teraz będzie tylko lepiej, będziemy mogli rozmawiać ze sobą w szkole bez stresowania się, że ktoś to zauważy, będziemy mogli siedzieć razem w stołówce i będziemy mogli robić to...
 Stanęłam na palcach, a wolną dłonią złapałam się jego ramienia, gdy pocałowałam go lekko w usta. Mimo tego, że nasze wargi ledwo co się dotknęły, po korytarzu rozległ się cichy pisk (co prawdopodobnie zrobiła Katie), a gdy spojrzałam w bok, wszyscy się w nas wpatrywali.
 - To nie skończy się dobrze - mruknął Michael pod nosem, a później zaczął iść w stronę wyjścia ze szkoły, ciągnąc mnie za sobą. - Idziecie?!
 Calum szybko pokiwał głową i razem z Lukiem dołączyli do nas. Wyglądało na to, że Michael przyjął to wszystko dość dobrze, tym bardziej że teraz sam trzymał moją rękę i nawet nie musiałam go do tego zmuszać. Czułam na sobie spojrzenia moich znajomych i kilku innych osób, które zostały jeszcze na korytarzu, póki nie wyszliśmy na zewnątrz.
 - To jest takie dziwne - powiedział cicho Calum do Luke'a, pokazując na nasze złączone dłonie.
 Spojrzałam na niego z rozbawieniem, a on zarumienił się lekko, gdy zrozumiał, że usłyszałam, co powiedział.
 - Zostało już tylko kilka miesięcy do końca szkoły, nie potrzebuję tego teraz... - mamrotał Michael pod nosem.
 - Hej, co takiego złego jest w tym, że wszyscy wiedzą? - spytałam go, ciągnąc za jego rękę, by spojrzał w moją stronę.
 Michael pokręcił tylko głową, nic mi na to nie odpowiadając i zatrzymał się nagle przed samochodem, który rozpoznałam jako ten, którym zawsze jeździł Luke.
 - Och, świetnie, a już myślałam, że będę musiała jechać autobusem - powiedziałam, starając się zachowywać normalnie, mimo tego, że Calum i Luke co chwilę posyłali nam dziwne spojrzenia, a Michael wyglądał, jakby ktoś właśnie zabrał mu ulubioną zabawkę.
 Cała nasza podroż była cholernie niezręczna, mimo tego, że starałam się co chwilę zacząć jakiś temat, ale tym razem nawet Calum nie był mi zbyt pomocny, choć zawsze mówił tak samo dużo jak ja. Byliśmy już niedaleko bloku Michaela, dlatego spytałam go:
 - Zobaczymy się później?
 Właściwie było to dość oczywiste, że się spotkamy, w końcu codziennie przesiadywaliśmy razem w jego pokoju. Michael pokiwał głową, a ja nachyliłam się w jego stronę i wyszeptałam do jego ucha:
 - Pamiętaj, że musisz kupić nową paczkę prezerwatyw.
 Michael kaszlnął głośno, jakby chciał zagłuszyć moje słowa, po czym spojrzał szybko w stronę Calum i Luke'a. Zaśmiałam się cicho i pocałowałam go w policzek, gdy Luke zatrzymał samochód.
 - Pamiętaj! - zawołałam za nim, gdy wyszedł na zewnątrz.
 - O czym? - spytał Calum, odwracając się w moją stronę.
 Oczywiście, że wcześniej ledwo co się odezwał, ale akurat teraz musiało go zainteresować to, co powiedziałam. Zaczęliśmy z powrotem jechać i uśmiechnęłam się do niego niewinnie, mówiąc:
 - O zadaniu z chemii.
 - Chyba z biologii - mruknął Luke pod nosem, ale udawałam, że tego nie usłyszałam.
 Może i Michael nie był zbytnio zadowolony z tego, że teraz cała szkoła będzie wiedziała o naszym związku, ale byłam pewna, że szybko przekona się, że to dobra rzecz. Teraz jedynymi osobami, które nie miały jeszcze pojęcia, że mam chłopaka, byli moi rodzice. Tyle, że nie miałabym nawet okazji im o tym powiedzieć, skoro ostatnio w ogóle się nie widywaliśmy.
 I tym razem, gdy wróciłam do domu, jak zawsze zastała mnie kompletna cisza, której tak nie znosiłam. Niestety zdążyłam się już do niej przyzwyczaić.

*

 Po tym jak spędziłam długie, nudne 3 godziny w moim salonie, wreszcie postanowiłam pójść do Michaela. Ubrałam z powrotem kurtkę i buty, po czym zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Schowałam dłonie do kieszeni i ruszyłam przed siebie szybkim krokiem, chcąc jak najszybciej znaleźć się u Michaela i uciec od tej okropnej pogody.
 Pisnęłam głośno, gdy nagle ktoś pojawił się przede mną, powodując, że serce prawie wyskoczyło mi z piersi.
 - Hej, Ivy.
 Wytrzeszczyłam oczy na Wade'a, po czym wyminęłam go szybko, tym razem idąc jeszcze szybciej, choć wcześniej myślałam, że nie było to możliwe. Przynajmniej miałam już większość drogi za sobą i byłam niedaleko mieszkania Michaela.
 - Dawno nie rozmawialiśmy - powiedział, doganiając mnie i idąc zaraz obok mnie. - Gdzie idziesz?
 Co do cholery było z nim nie tak? Zachowywał się, jakbyśmy byli znajomymi albo przyjaciółmi, którzy nie mieli dla siebie ostatnio zbyt dużo czasu. Naprawdę miałam już dosyć tego gościa, tym bardziej że co chwilę widziałam, jak kręcił się po moim osiedlu. I może to był kolejny powód, dla którego nie chciałam zostawać sama w domu, a zamiast tego ciągle przesiadywałam u Michaela. Zaczynałam się trochę bać tego całego Wade'a, ale starałam się tego po sobie nie pokazać.
 - Stęskniłem się za Tobą, wiesz?
 Poczułam, jak jego palce oplatają się wokół moich, na co od razu wyrwałam mu rękę i chłodnym głosem powiedziałam:
 - Mój chłopak nie będzie zadowolony, jeśli dowie się, że ze mną rozmawiałeś.
 Wade skrzywił się z niezadowoleniem, ale ciągle szedł obok mnie, mimo tego, co właśnie powiedziałam. Chciałam już powiedzieć mu, żeby zostawił mnie w spokoju, bo jak nie to zadzwonię na policję, ale zanim mogłam to zrobić, Wade odezwał się kolejny raz.
 - Twój chłopak chyba za bardzo Cię kontroluje, co? - spytał, a ja zmarszczyłam brwi ze zdezorientowaniem. - No wiesz, nie chce, żebyś ze mną rozmawiała...
 Prychnęłam cicho pod nosem i pokręciłam głową. Mogłam już zauważyć blok Michaela, więc na szczęście zaraz będę mogła pozbyć się mojego niechcianego towarzystwa.
 - Może powinnaś zmienić chłopaka - powiedział poważnym głosem. - Ja byłbym lepszym chłopakiem.
 - Um, nie, dzięki - odpowiedziałam i skrzywiłam się lekko, nie mogąc się powstrzymać.
 - Jeszcze zmienisz zdanie - rzucił, nie brzmiąc na urażonego moją reakcją.
 Nie spojrzałam już w jego stronę, gdy weszłam do klatki Michaela, a później wbiegłam po schodach na jego piętro. Bez pukania weszłam do jego mieszkania i spojrzałam przez judasz na korytarz, chcąc się upewnić, że Wade nie poszedł za mną. Nikogo nie zauważyłam, ale dla pewności przekręciłam klucz, który był w drzwiach.
 Wzdrygnęłam się, powtarzając sobie w głowie jego ostatnie słowa i ściągnęłam z siebie kurtkę i buty. Nie zwróciłam na to na początku uwagi, ale z pokoju Michaela słyszałam różne głosy, a cały jego przedpokój zawalony był różnymi butami. Dziwne.
 Gdy weszłam do jego pokoju, zatrzymałam się w drzwiach, patrząc ze zdziwieniem na widok przede mną. Michael, Ashton i Alex siedzieli na kanapie, a na podłodze przed nimi rozwaleni byli Calum i Luke.
 - Czemu nikt nie zaprosił mnie na imprezę? - spytałam głupio, zastanawiając się, co oni wszyscy robili właśnie tutaj.
 - Hej, Ivy! - zawołał Ashton, uśmiechając się szeroko w moją stronę. - To był pomysł Luke'a i Caluma, żeby tu przyjść.
 - Ta, ja zdecydowanie ich tutaj nie zapraszałem - powiedział Michael.
 Zaśmiałam się cicho i podeszłam bliżej nich, a widząc, że nie zostało dla mnie nigdzie miejsce, usiadłam na kolanach Michaela.
 Ashton skrzywił się w naszą stronę, po czym odwrócił szybko wzrok, a Alex uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie. Myślałam, że Michael będzie kazał mi wstać, biorąc pod uwagę to, że oprócz nas były w pokoju inne osoby, ale on objął mnie ramionami w pasie i przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej.
 - Powiedz im, żeby sobie stąd poszli - wyszeptał do mojego ucha.
 - A Ty im tego nie możesz powiedzieć? - spytałam ze zdziwieniem, bo nie wydawało mi się, żeby Michael miał z tym problem.
 - Mówiłem im już kilka razy - odpowiedział, krzywiąc się lekko.
 - Jeśli rozmawiacie o tym, żeby się nas stąd pozbyć, to możesz o tym zapomnieć, Mike - rzucił wesołym głosem Calum. - Spędzamy wszyscy razem czas, czy to nie jest miłe?
 - Okropne - mruknął Michael pod nosem, chowając twarz w moich włosach.
 Chyba nikt oprócz mnie tego nie usłyszał i korzystając z tego, że nikt na nas nie patrzył, pocałowałam Michaela w czubek głowy. Chciałam najpierw spędzić czas tylko z nim, ale zdecydowanie nie przeszkadzało mi, jeśli posiedzimy też z całą resztą. Poza tym chętnie poznam lepiej Alex, wydawała się osobą, której wręcz nie da się nie lubić. 
 Planowałam, że powiem Michaelowi o moim kolejnym spotkaniu z Wadem, ale nie chciałam tego robić teraz przy nich wszystkich. Dlatego zostawiłam to na później i miałam nadzieję, że nie wyleci mi to z głowy.
 - Ok, więc w co gramy? Fifa? - zaproponowała Alex.
 Michael nigdy nie pozwalał mi w nic grać na jego kochanym playstation, a gdy tylko dotknęłam joysticka, to praktycznie dostawał zawału. Najwidoczniej dotyczyło to tylko mnie, skoro Alex mogła grać. Przesunęłam się na kolanach Michaela tak, żeby już nie mógł chować się przed wszystkim i spojrzałam na niego z niezadowoleniem.
 - Nie lubię fify - odpowiedział Ashton.
 Michael spojrzał na niego jak na idiotę i zmarszczył brwi z niezrozumieniem.
 - Nie lubisz fify? Przecież byłeś kapitanem drużyny piłki nożnej w szkole.
 Luke zaśmiał się cicho, spoglądając na swojego chłopaka z uwielbieniem, a Ashton wzruszył ramionami.
 - Lubię grać w piłkę nożną, kiedy sam biegam po boisku.
 - Tak właściwie czemu musicie być akurat tutaj? - spytał Michael, a widząc, że Calum chce już mu coś odpowiedzieć, dodał: - Ta, ta, rozumiem, spędzamy wszyscy razem czas, ach, jak miło. Nie rozumiem tylko, dlaczego zawsze wpraszacie się do mnie. Luke jest cholernie bogaty i ma wielki dom, Ashton to samo, Calum podobnie.
 Jego wzrok przesunął się na Alex i umilkł, zaciskając usta w cienką linię.
 - Ja mieszkam w akademiku - podpowiedziała mu z rozbawieniem.
 - Ok, więc Alex odpada, ale kurwa każde inne miejsce byłoby lepsze niż tutaj.
 - Wtedy nie wyszedłbyś ze swojego pokoju - powiedział Luke, patrząc na Michaela wzrokiem, który mówił, że nie mógł uwierzyć, że właśnie powiedział coś tak głupiego.
 - Dokładnie - odpowiedział na to Michael i westchnął głośno ze zrezygnowaniem.
 - Przestań, Mikey - odezwałam się w końcu. - Tak czy siak grałbyś teraz na playstation, równie dobrze możesz zrobić to ze swoimi przyjaciółmi.
 Michael spojrzał na mnie z niezadowoleniem, a później kiwnął znacząco głową na Ashtona i Alex, którzy siedzieli obok, po czym szepnął do mnie:
 - Przyjaciółmi.
 Przewróciłam oczami i spojrzałam na Caluma, który właśnie wybrał jakieś pudełko, chyba postanowił nie pytać już innych o zdanie i po prostu włączyć pierwszą lepszą grę.
 - Dobry wybór - powiedziała Alex, po czym przybyli sobie piątkę.
 Uśmiechnęłam się lekko, obserwując ich oboje i od razu można było zauważyć, że idealnie do siebie pasowali.
 - A dostanę przynajmniej pada? - spytał Michael, widząc jak Calum podał jednego Alex.
 - Nie - odpowiedział Calum i uśmiechnął się do niego niewinnie.
 Michael zazgrzytał zębami, po czym zaczął mówić pod nosem coś o tym, że właśnie dlatego nigdy ich tutaj nie chce. Objęłam jego szyję ramionami i nachyliłam się do niego, dotykając ustami płatka jego ucha.
 - Później dostaniesz coś lepszego.
 Poczułam, jak Michael wziął głęboki oddech na moje słowa i przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie.
 - Ble, ble, słyszałem to! - krzyknął Ashton, patrząc na mnie, jakbym przed chwilą kogoś zabiła.
 Zaśmiałam się cicho, a wszyscy odwróc88*ili się w naszą stronę i Alex uniosła brew z zainteresowaniem, po czym spytała:
 - Słyszałeś co?
 - Nic nie słyszał, tylko mu się wydawało - powiedziałam i sięgnęłam dłonią w stronę Ashtona, po czym pstryknęłam go palcem w nos.
 Ashton skrzywił się z obrzydzeniem i przesunął na kanapie bardziej w stronę Alex, a dalej od nas. Pokręciłam głową, widząc jego dziecinne zachowanie i przekręciłam się na kolanach Michaela, tak żebym mogła oprzeć się o niego plecami.
 Mimo tego, że Michael był niezbyt zadowolony z towarzystwa wszystkich osób zebranych w jego pokoju, dla mnie był to naprawdę udany wieczór. Teraz, gdy nasi przyjaciele wiedzieli o naszym związku, mogliśmy bez problemu spotykać się wszyscy razem (ku wielkiemu cierpieniu mojego głupiego chłopaka). Nikt już się z nikim nie kłócił, ani niczego przed sobą nie ukrywał i nie miał sobie niczego za złe. Na dodatek jakimś cudem w tym samym czasie każde z nas było w związku albo prawie związku w przypadku Caluma.
 Ashton miał Luke'a, Calum miał Alex, a ja miałam Michaela. I wszystko było idealnie.

*

















tak wyobrażam sobie Alex!
nie wiem czy to wcześniej pisałam (chyba nie), ale Calum i Alex to Calex
i wszyscy powinni ich shippować, bo są super ;D


jakbyście pisały coś o tym opowiadaniu na tt, to dodajcie #pawff, żebym mogła to zobaczyć ;)

14 komentarzy:

  1. CALEX FUCK YEAH BITCHES JA TO WYMYŚLIŁAM! JA TO SHIPPUJE! JA TO KURWA KOCHAM <3 SHHEUDHEJDJDJSKSODIDJD MIVY WRESZCIE WYSZLI NA JAW! YAAAAAAY!
    MMMMMMMMMM.... BYŁ LASHTONIK <3
    PODTEKSTY SEKSUALNE WSZĘDZIE HAHAHA KOCHAM TO <3
    "- Ble, ble, słyszałem to! - krzyknął Ashton, patrząc na mnie, jakbym przed chwilą kogoś zabiła." ⬅ ROZJEBAŁO MNIE TO AHAHAH
    RYCZE ZE ŚMIECHU! XDDDDD
    OGÓLNIE ROZDZIAŁ SUPER HIPER ZAJEBISTY XD TYLKO WADE... JEZU NIE LUBIE GOŚCIA... ._. WGL TO NIE LUBIE 1/2 ODSADY HAHAHA XD
    BTW TO ALEX JEST ŚLICZNA :*
    DO NASTĘPNEGO KICIA ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Mivy are perfect. Lashton are perfect. Calex are perfect. Ale 'przyjaciele' Ivy sa okropni :( ale rozdział cudowny świat wreszcie wie o Mivy >>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha!!! Pierwsza. Zacznę od tego, że rozdział jest cudny <3. Nareście psełdo rozwydrzeni ,,przyjaciele" Ivy wiedzą!!! Ale super *.*. Ashton i Luke, Calum i Alex no i oczywiście Michael i Ivy-zajebiście. Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział fkshafkhgtgryhtd
    @kidrawhxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Boję się, że ten cały Wade coś zrobi Ivy. Oby nie! Niech Michael albo Ashton w końcu wytłumaczą temu gościowi, że ma odpuścić i dać spokój Ivy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział. Zresztą jak zawsze. Czekam na next, czekam na coś więcej hahha

    onemoreproblemff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. YAAAAAAAAAAY W KOŃCU SIĘ UJAWNILI fniuewobfwebfouiew
    Jezu jak denerwuje mnie ten Wade ;-; jeszcze coś zrobi Ivy :ccc
    Dwa ostatnie zdania >>>>>>>>>>>
    Ten rozdział jest taki awwwww, więcej takich <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham����
    nie wiem co napisać ...może wow
    super po prostu /Natalie

    OdpowiedzUsuń
  9. KURWA MAĆ KTO IDZIE ZE MNA WPIERDOLIĆ WADE'OWI ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO?????? JAK MNIE TEN GOŚCIU WKURZA TO TY SOBIE NAWET NIE WYOBRAŻASZ!!!! MASZ MOŻE W PLANACH GO KIEDYŚ UŚMIERCIĆ??? NIGDY NIE ŻYCZYŁAM CZŁOWIEKOWI ŚMIERCI ALE HALO ON NIE ISTNIEJE A POZA TYM MAM GO DOŚĆ :(((((((
    Ale Mivy mi tak poprawiło humor że jezuuuuuuuu ❤️❤️❤️ Jak ja ich kocham!!!! są tacy cudowni Calex zresztą też i Lashton.... jesus christ LASHTON ❤️❤️❤️ Chyba nigdy nie przestanę ich shippować, serio są tacy awww i noiarnon ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  10. Okej, Ivy mistrz, uwielbiam i kocham i w ogóle wszystko <3 Cieszę się, że w końcu postawiła się znajomym i wygarnęła tym dupkom co sobie o nich myśli. I jeeeej związek Mivy is real <3 Ten pocałunek na korytarzu był taki słodki. I to jak kochany Mikey się zmienił w stosunku do Ivy jest po prostu .... Nie mogę. W ogóle zajebiście się rozryczałam w momencie, kiedy Ivy idzie do domu i jest sama, a później wpada do Michaela, tam siedzą wszyscy i odniosłam wrażenie, że dla niej oni są rodziną, bo czuje się z nimi dobrze i ma swojego chłopaka i jezu ryczę teraz jak ro pisze. Chce wyściskać Ivy, a najlepiej to ją adoptować, bo jej rodzice są beznadziejni :/
    A co do Alex to już ci mówiłam, że jest najpiękniejsza i to zdjęcie ... dokładnie tak sobie ją wyobrażałam. Pasuje do Caluma w chuj. I ta ich piąteczka ... CALEX TAK XD
    PS. WADE SPIERDALAJ

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczna Alex. :D Mivy się ujawnił! :D hahaha Ashton i jego teksty najlepsze. xd
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham to ff <3. Jest takie suuuper. Czekan na next <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń