piątek, 12 września 2014

13.

Ivy

 Ashton podwiózł mnie rano pod szkołę, za co byłam mu naprawdę wdzięczna. Mama w ostatniej chwili powiedziała mi, że za bardzo się śpieszy i będę musiała pojechać autobusem. Musiałam pobiec na przystanek, gdzie okazało się, że odjechał kilka minut temu. Byłam już prawie pewna, że przegapię pierwszą lekcję, ale gdy zadzwoniłam do Ashtona, okazało się, że zaczyna później zajęcia i może mnie podwieźć.
 - Dzięki Ash - powiedziałam, sięgając do klamki od drzwi.
 Ashton pokiwał głową, nawet nie patrząc w moją stronę i wyglądał, jakby nawet nie usłyszał, co do niego powiedziałam. Uniosłam brew, przyglądając mu się przez chwilę. Zdecydowanie coś go gryzło i nie chciał mi o tym powiedzieć. Miałam już spytać go o co chodzi, gdy nagle ktoś zapukał w szybę obok niego.
 - Ashton!
 Wysiadłam z samochodu i machnęłam ręką do Katie, która z szerokim uśmiechem na twarzy czekała, aż Ash wyjdzie na zewnątrz. Deb stała obok niej z rękoma założonymi na pierś i znudzoną miną, wyglądając, jakby nic wokół jej nie obchodziło. Westchnęłam cicho, wiedząc już, że będzie mnie czekał ciężki dzień.
 Ashton wreszcie wyszedł z samochodu i mogłam zauważyć, że najchętniej by tego nie robił i po prostu stąd odjechał. Uśmiechnął się lekko do Katie, która uściskała go mocno.
 - Hej Ash - odezwała się Deb.
 - Cześć - odpowiedział, nawet nie patrząc w jej stronę i rozejrzał się po parkingu.
 Deb wyglądała zdecydowanie na niezadowoloną tym, że w ogóle nie zwrócił na nią uwagi, za to Katie wciąż szczerzyła się w jego stronę, praktycznie podskakując w miejscu.
 - Gdzie się podziewałeś? Strasznie dawno Cię nie widziałam!
 - Um, byłem zajęty.
 - Taa, Ash ostatnio ma strasznie dużo randek - dopowiedziałam.
 Ashton pokręcił głową, patrząc w moją stronę, jakby tylko oczekiwał, aż powiem coś o Luke'u. Na pewno nie zamierzałam wspomnieć o nim przy Deb i Katie, wiedząc co myślą, o całej ich grupie.
 - Rzeczywiście, coś o tym słyszałam - powiedziała Katie i szturchnęła go lekko w bok. - Wow, zrobił się z Ciebie prawdziwy podrywacz, co?
 Ashton parsknął pod nosem, jakby zaczął się krztusić, a w tym samym momencie Deb powiedziała:
 - Ugh, tylko nie ten frajer.
 Wszyscy spojrzeliśmy w tę samą stronę, Calum właśnie przechodził niedaleko i pomachał do nas. Jego ręka nagle jakby zamarła w powietrzu, gdy zauważył spojrzenie, jakim obdarzała go Deb.
 Ashton uśmiechnął się szeroko na jego widok i odmachał mu, na co Katie i Deb prawie opadły szczęki do podłogi. Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc, jak bardzo są zdziwione zachowaniem Ashtona.
 - Calum jest w porządku - powiedział Ashton, patrząc krótko w stronę Deb.
 - Znasz się z nim? To Ty zaprosiłeś go na Twoją imprezę? - spytała od razu.
 Katie spojrzała szybko w moją stronę, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ja to zrobiłam. Właściwie byłam zdziwiona, że nie wygadała się o tym Deb.
 Ashton milczał przez chwilę, a w końcu jedynie pokiwał głową w odpowiedzi. Deb patrzyła na niego przez chwilę w szoku, a Katie wyglądała, jakby chciała stąd zniknąć.
 - Jest dziwny... - powiedziała w końcu Deb.
 Widziałam, że czeka, aż Ashton na nią popatrzy, ale on co chwilę rozglądał się dookoła, jakby kogoś szukał. Z całej naszej grupy tylko Deb interesowała dalej ta rozmowa, więc nie byłam nawet pewna, dlaczego po prostu nie mogliśmy tego zakończyć.
 Ashton westchnął głośno i podejrzewałam, że zrobił to specjalnie tak, by wszyscy mogli to usłyszeć. Wreszcie przeniósł spojrzenie na Deb, unosząc przy tym pytająco brew.
 - Dlaczego tak mówisz?
 Deb zagryzła wargę i można było zobaczyć, jak usilnie próbuje znaleźć jakąś dobrą odpowiedź na jego pytanie. 
 - Przystawiał się do mnie.
 Wytrzeszczyłam na nią oczy, nie mogąc uwierzyć w to, że naprawdę powiedziała coś takiego. Calum wcale się do niej nie przystawiał, to ona się z nim obściskiwała i na pewno nie miała nic przeciwko temu.
 - Serio? - rzuciłam z kpiną.
 Deb posłała mi groźne spojrzenie, bym nic nie mówiła i znów popatrzyła na Ashtona, wyraźnie oczekując od niego jakiejś reakcji.
 Ash wzruszył ramionami, jakby chciał jej powiedzieć, że nie mogłoby go to bardziej nie obchodzić, na co Deb skrzywiła się, wyraźnie z tego niezadowolona.
 - Muszę jechać - powiedział nagle Ashton.
 Podszedł do Katie i przytulił ją szybko, po czym to samo zrobił ze mną. Na koniec niezręcznie objął Deb ramieniem, zaraz się od niej odsuwając i wszedł z powrotem do auta. Zmarszczyłam brwi, spoglądając to na nią, to na jego odjeżdżające auto. To było dziwne.
 Nick, Matt i Nora podeszli do nas, mijając się o sekundy z Ashtonem, który właśnie wyjechał z parkingu. Nick zarzucił rękę na ramiona Deb i pocałował ją w policzek, a ona odepchnęła go lekko od siebie, chichocząc pod nosem.
 - Ashton się śpieszył? - spytał mnie Matt.
 - Yhym, musiał już jechać na zajęcia.
 - Byłem pewien, że nas zobaczył... - mruknął, marszcząc brwi. - Dziwne, że nawet się z nami nie przywitał.
 Wzruszyłam nieznacznie ramionami, nie mając pojęcia, co mogłabym mu na to odpowiedzieć. Ashton prawdopodobnie wcale ich nie zauważył, po prostu zaraz zaczynały się jego zajęcia i nie chciał się spóźnić. Zresztą z daleka można było zobaczyć, że nie chciał dłużej rozmawiać z Deb. Właściwie nigdy wcześniej nie zauważyłam między nimi tego dziwnego napięcia, nie miałam pojęcia, o co chodziło w tym wszystkim. Deb powiedziała parę niemiłych rzeczy o Calumie, ale od kiedy on tak bardzo obchodził Ashtona?
 - Ash powiedział, że Calum Hood jest w porządku - rzuciła nagle Katie, tak żeby wszyscy z naszej grupy ją usłyszeli.
 Zaklęłam pod nosem, wiedząc już, że to nie mogło się dobrze skończyć.
 - Hood? - spytał Nick z niedowierzaniem.
 - Ashton pewnie był pijany - dodał Matt.
 - Właściwie... - zaczęłam i wszyscy spojrzeli na mnie. - Calum naprawdę jest całkiem w porządku.
 Katie zaczęła gwałtownie kręcić głową, pokazując mi, żebym nie mówiła nic więcej. 
 - W sumie Hood jest w porządku - powiedział nagle Nick, kompletnie zaskakując nas wszystkich.
 Nie mogłam dobrze usłyszeć, prawda? Nick nie mógł tego powiedzieć, to było niemożliwe.
 - To jego kumple są dziwakami. Hood zawsze nam się podlizuje, widać, że nas uwielbia.
 Och, więc o to mu chodziło. Skrzywiłam się na jego słowa, ale nikt z nich tego nie zauważył, gdy wszyscy zaśmiali się, słysząc, że Nick wcale tak naprawdę nie lubił Caluma, jak przez chwilę mogło się nam wydawać.
 - Racja - powiedziała Nora, kiwając głową. - A w stołówce zawsze wpatruje się w nas z rozmarzeniem.
 - Um, no nie wiem... - mruknęła Deb.
 Wiedziałam, że była niepewna, bo obawiała się, by nie wyszedł na jaw jej pocałunek z Calumem.
 - Mógłby się nam przydać, zrobilibyśmy z niego naszego osobistego lokaja - odezwał się do niej Nick, przyciągając ją jeszcze bliżej siebie. - Skarbie, może zaprosisz dzisiaj Caluma do naszego stolika?
 Deb uśmiechnęła się niepewnie i pokiwała głową, a ja zatrzymałam się gwałtownie.
 - Nie.
 - Co "nie"? - spytał mnie Matt.
 Wszyscy spojrzeli teraz w moją stronę, nie rozumiejąc mojego zachowania. Nie mogłam im pozwolić, żeby wykorzystali Caluma jako swojego kozła ofiarnego. Nie wiedziałam jeszcze, co dokładnie planują, ale chciałam mu tego oszczędzić.
 - Calum nie będzie chciał spędzić z nami czasu - skłamałam.
 - Oczywiście, że będzie chciał - mruknęła Nora i przewróciła oczami.
 - Ten koleś nas uwielbia, Ivy, nie widzisz jak zawsze się w nas wpatruje? Jak wpatruje się w Ciebie? - spytał Matt, śmiejąc się pod nosem.
 Odetchnęłam głęboko, czując na sobie ich oczekujące spojrzenia. Z dnia na dzień coraz bardziej przekonywałam się, jak bardzo pomyliłam się, zaczynając znajomość z nimi kilka lat temu.
 - Nie chcę, żeby z nami siedział - powiedziałam w końcu, mając nadzieję, że dzięki temu zrezygnują.
 Katie nie odzywała się przez cały ten czas i obserwowała mnie uważnie, prawdopodobnie wiedziała, że kłamię.
 - Przecież powiedziałaś wcześniej, że jest w porządku - odezwała się Deb, przyglądając mi się podejrzliwie.
 Cholera. Musiałam wymyślić jakiś sposób, żeby dali mu spokój, a coraz bardziej mieszałam się w tym, co mówiłam.
 - Ale nie jest wystarczająco fajny, żeby siedzieć z nami. Dajcie spokój, naprawdę chcielibyście, żeby ktoś zobaczył Was z Calumem Hoodem przy jednym stoliku?
 Kłamstwa wypływały z moich ust prawie naturalnie, jakby wcale nie sprawiały mi problemu. Matt i Nick zaśmiali się głośno, a moje spojrzenie powędrowało w stronę chłopaka, który stał niedaleko nas, jego oczy utkwione w mojej sylwetce.
 - Masz rację, Ivy - zgodził się ze mną Matt i poklepał mnie po ramieniu.
 Gdy Luke odwrócił się do nas plecami i zniknął za rogiem, zamknęłam oczy, prosząc w myślach, by wcale nie usłyszał tego, co powiedziałam. Mimo, że wiedziałam już, że nie było to możliwe.

*

Michael

 Wyciągnąłem kurtkę z szafki, nie mogąc uwierzyć, że lekcje tak szybko mi minęły i będę mógł wrócić już do domu. Przez ostanie dni w szkole unikałem Ivy najlepiej jak potrafiłem i póki co ani razu nie spotkałem jej na korytarzu. Widziałem ją w stołówce lub na chemii, ale zawsze dzieliła nas wtedy spora odległość i gdy tylko zadzwonił dzwonek, oddalałem się jak najszybciej.
 Ivy zauważyła, że jej unikam, napisała mi parę SMS-ów, pytając czy zrobiła coś nie tak. Odpisałem tylko raz, udając, że nie mam pojęcia, o co jej chodzi. Sam nie wiedziałem już, co mam myśleć o tym wszystkim. Gdy przypominałem sobie o weekendzie, nie mogłem uwierzyć, że to wszystko naprawdę się stało. 
 Wiedziałem już, że nie nienawidzę Ivy, ale dlaczego do cholery zaprosiłem ją do mojego domu i dlaczego do cholery ją pocałowałem? Kurwa, pocałowałem ją pierwszy. I na dodatek zdarzyło mi się to już wcześniej.
 Nie miałem pojęcia, co powinienem zrobić z tym wszystkim. Jeszcze niedawno byłem przekonany, że Ivy jest tą okropną osobą, którą gardzę, ale wcale tak nie było. Różniła się od swoich znajomych, była całkiem inna niż oni. 
 - Ugh, pieprz mnie.
 Uniosłem głowę, patrząc na Caluma, który opierał się o szafki obok mnie, patrząc gdzieś za moimi plecami z rozmarzonym wyrazem twarzy.
 - Nie, dzięki - odpowiedziałem.
 - Spójrz na nią, Mike. - Calum westchnął głośno, nie zwracając uwagi na to, co właśnie powiedziałem. - Jest tak cholernie seksowna.
 Odwróciłem się za siebie i tak jak mogłem się tego spodziewać, na drugim końcu korytarza przy swojej szafce stała Ivy. Podniosła ręce do góry, żeby związać włosy, a jej koszulka podjechała do góry, pokazując nam kawałek jej nagich pleców.
 Przełknąłem głośno, szybko zaglądając z powrotem do mojej szafki i wcale nie myślałem o tym, jak miękka byłaby jej skóra pod moimi palcami. Wcale nie myślałem o niczym związanym z Ivy, wcale mnie nie obchodziła... 
 Zamknąłem szafkę i spojrzałem z powrotem w jej stronę. Jeden z idiotów z drużyny piłki nożnej podszedł właśnie do niej z uśmiechem na twarzy, który prawdopodobnie miał uchodzić za uwodzicielski. Ivy uśmiechnęła się do niego przyjaźnie i przez chwilę obserwowałem, jak jej usta poruszają się, gdy odpowiada na jego pytanie.
 Michael, co Ty do cholery robisz...
 - Ugh, zostaw ją, Davidson - warknął Cal pod nosem, dalej patrząc w ich stronę.
 Widziałem, jak Ivy śmieje się pod nosem, Davidson musiał ją czymś rozbawić i wyglądał na naprawdę zadowolonego z siebie z tego powodu. Głupi kutas.
 - Gotowi?
 Spojrzeliśmy ze zdziwieniem w stronę Luke'a i jestem pewien, że Calum tak jak ja nie zauważył, kiedy do nas podszedł. Luke wpatrywał się w telefon, nawet nie podnosząc na nas wzroku i po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, po czym szybko zaczął pisać na klawiaturze.
 - Co robisz? - spytałem, podejrzewając już, jaka będzie jego odpowiedź.
 - Piszę SMS-y.
 Calum spojrzał tęsknie w stronę Ivy, która na szczęście została już sama i właśnie zamknęła szafkę. Na szczęście? Nie, wcale nie obchodziło mnie to, czy jakiś idiota ją podrywał.
 - Z kim? - spytałem, patrząc z powrotem w stronę Luke'a.
 Wreszcie podniósł na mnie wzrok, ale nie odezwał się ani słowem, na co uśmiechnąłem się pod nosem.
 - Pozdrów Ashtona.
 - Ja... nie... - zaczął Luke i przerwał, gdy zauważył Ivy. - Nienawidzę jej.
 Wytrzeszczyłem na niego oczy, a Calum tak szybko obrócił się w jego stronę, że nie zdziwiłbym się, gdyby uszkodził sobie kark. Luke nigdy wcześniej nie powiedział ani jednej złej rzeczy o Ivy. Zawsze chwalił jej wygląd i wydawało mi się, że po tym jak mieliśmy okazję rozmawiać z nią kilka razy, całkiem ją polubił.
 - Co? - praktycznie wrzasnął Cal.
 Gdy spojrzałem przez ramię, mogłem zobaczyć, że Ivy zaczęła iść w stronę wyjścia, przy czym musiała przejść obok nas. Pomachała lekko w moją stronę, gdy zauważyła, że na nią patrzę i szybko popatrzyłem z powrotem na Luke'a.
 - Nie chcę tego powiedzieć - wymamrotał Luke, patrząc z powrotem w stronę telefonu.
 - Luke... - zaczął Calum.
 - Hej.
 Cała nasza trójka popatrzyła na Ivy, która właśnie do nas podeszła. Calum uśmiechnął się do niej szeroko, Luke skrzywił się na jej widok, a ja zacisnąłem usta w linię, powstrzymując się od pokazania jakichkolwiek emocji.
 - Hej Ivy! - zawołał Cal z entuzjazmem.
 - Um, Luke, możemy porozmawiać? - spytała, patrząc niepewnie na niego.
 Co do cholery się tutaj działo? Luke schował komórkę do kieszeni i unikając jej wzroku, odpowiedział:
 - Ok, mów.
 Ivy zrozumiała, że Luke nie pójdzie z nią nigdzie i jeśli chciała mu coś powiedzieć, to musiała to zrobić przy nas. Calum wyglądał na naprawdę zdezorientowanego i jego mina odzwierciedlała dokładnie to, jak czułem się w tym momencie.
 - Um, to co usłyszałeś, było wyrwane z kontekstu.
 - Co się stało? - spytał Cal, w końcu nie wytrzymując tej niewiedzy.
 - Powiedziałam parę rzeczy, które mogły zabrzmieć naprawdę źle... - powiedziała Ivy, spoglądając nerwowo w stronę Luke'a. - Ale miałam dobre zamiary.
 Luke nie wyglądał na przekonanego i tylko pokręcił głową, jakby nie chciał przyjąć jej wyjaśnień.
 - Kurwa, po prostu powiedz, o co chodzi - warknąłem.
 Całe szczęście w szkole nie było już nikogo, bo jedyne czego teraz nam brakowało to banda jej głupawych znajomych. Ivy wyglądała, jakby nie była pewna, co powinna zrobić i miałem ochotę na nią wrzasnąć, żeby się pośpieszyła.
 - Po prostu Nick i reszta... - przerwała na chwilę i spojrzała na Caluma przepraszającym wzrokiem. - Pomyśleli, że um... Calum wydaje się bardzo ich lubić?
 Słyszałem, jak była niepewna w tym, co mówiła, nie chcąc przypadkiem go urazić.
 - Że Calum tak im się podlizuje, że mógłby wyczyścić ich kible własną szczoteczką do zębów, gdyby go o to poprosili? - podpowiedziałem, a Ivy zaśmiała się lekko.
 - Hej! - krzyknął Calum z oburzeniem.
 Ivy patrzyła przez chwilę na mnie z rozbawieniem w oczach i wypełniło mnie to dziwnie przyjemne uczucie na myśl, że właśnie ją rozśmieszyłem.
 - Mniej więcej o to mi chodziło... - rzuciła w końcu. - I pomyśleli, że mogliby to wykorzystać, a ja wybrałam najłatwiejszy sposób, żeby ich odciągnąć od tego pomysłu.
 Luke wyglądał, jakby wszystko już zrozumiał, choć dalej nie do końca jej ufał, ale ja za cholerę dalej nie wiedziałem, o czym ona mówi.
 - Co? - spytał Calum, marszcząc brwi.
 - Chcieli, żebyś usiadł z nami przy stoliku, a ja powiedziałam, że nie jesteś wystarczająco fajny, żeby z nami siedzieć i że chyba nie chcieliby, żeby ktoś zobaczył ich z Tobą - powiedziała na jednym wydechu.
 Calum wyglądał, jakby dostał właśnie po twarzy i zrobił krok do tyłu, patrząc na nią wielkimi oczami.
 - Nie miałam tego naprawdę na myśli! - dodała szybko Ivy. - Naprawdę, po prostu nie chciałam, żeby mieli okazję do upokorzenia Cię w jakiś sposób.
 Ivy złapała za dłoń Caluma, patrząc na niego błagalnym wzrokiem. Nie mogłem oderwać spojrzenia od ich złączonych rąk, a to przyjemne uczucie, które czułem chwilę temu zamieniło się szybko w złość. Ale nie miałem powodu, żeby być złym, prawda?
 - Och - wyrwało się z usta Caluma, a z jego twarzy zniknął cały smutek i pojawił się szeroki uśmiech.
 Właściwie wcale nie zdziwiło mnie, że tak szybko jej uwierzył, tym bardziej, że Ivy właśnie trzymała go za rękę i nie byłem pewien, czy Cal zaraz nie zemdleje z podekscytowania. Luke w końcu pokiwał głową, dając jej do zrozumienia, że wierzył w to, co powiedziała.
 Ivy popatrzyła na mnie, czekając na moją reakcję i sam nie byłem pewien, co powinienem był zrobić. Skąd wiedziałem, że mogłem jej ufać i że nie była to jej jakaś głupia gierka?
 Musiałem jednak przyznać, że wyglądała, jakby mówiła to wszystko szczerze i jakby było jej naprawdę przykro z tego powodu. Sama podeszła do nas, od razu chcąc wyjaśnić sprawę z Lukiem i nie miała problemu z tym, żeby powiedzieć o wszystkim przy nas, gdy on nie chciał pójść z nią na bok. Gdyby naprawdę zrobiła coś złego, chyba próbowałaby to przed nami ukryć i tłumaczyłaby się dopiero, gdy ktoś przyparłby ją do muru?
 Luke zaczął iść w stronę wyjścia, nie oglądając się już na nas i po chwili Calum zaczął za nim truchtać, wołając do mnie, że Luke ma podwieźć nas do domu. Wiedziałem, że Cal wolałby zostać z Ivy, ale bał się, że będzie musiał wracać do domu na nogach.
 Ivy dalej spoglądała na mnie i gdy ruszyłem korytarzem, szybko dołączyła do mnie.
 - Nie patrz tak na mnie - powiedziałem.
 Widziałem kątem oka, jak Ivy uśmiecha się pod nosem, słysząc, że cokolwiek do niej powiedziałem.
 - Jak? - spytała tym razem już o wiele weselszym głosem.
 - Nie wiem... - mruknąłem i wzruszyłem ramionami. - Jakby strasznie potrzebne było Ci to, żebym Ci uwierzył.
 - Bo tak jest - powiedziała i złapała za mój nadgarstek, zatrzymując mnie.
 Spojrzałem w stronę drzwi, widząc, że Calum i Luke wyszli już na zewnątrz. Na korytarzu nie było nikogo oprócz naszej dwójki. Tak bardzo skupiłem się na fakcie, że jej palce owinięte były wokół mojej ręki, że nie usłyszałem, gdy mnie o coś spytała. Ivy odchrząknęła, chcąc zwrócić na siebie moją uwagę i powtórzyła:
 - Wierzysz mi, Mikey?
 Ivy uniosła głowę do góry, patrząc na moją twarz i zaśmiałem się pod nosem. Zmarszczyła zabawnie nos, przyglądając mi się z niezrozumieniem.
 - Jesteś cholernie niska - powiedziałem nagle, choć nie miało to w ogóle związku z tematem naszej rozmowy.
 - A Ty jesteś cholernie seksowny - rzuciła jak gdyby nigdy nic z szerokim uśmiechem na twarzy. - To znaczy wysoki - dodała po chwili.
 Nie wiem kiedy i jak to się stało, ale naprawdę zacząłem lubić Ivy, choć nigdy bym się do tego nikomu nie przyznał. Przed samym sobą trudno było mi to zrobić i nie chciałem, by ktokolwiek się o tym dowiedział. Choć tak bardzo starałem się odepchnąć ją od siebie, ona w jakiś sposób zajęła stałe miejsce w moim życiu i powoli się do tego przyzwyczajałem.
 Chyba nawet zaczynałem ufać, że wszystko co robiła, było naprawdę. Że nie było to jakąś głupią gierką i że nie będę tego później żałował.
 - Wierzę Ci.

*

nie miałam wcześniej czasu, żeby napisać rozdział, przepraszam!

może wydawać się, że nic takiego nie działo się w tym rozdziale, ale był on całkiem ważny, co do Ashtona i odczuć Michaela względem Ivy.

kto jest Waszym ulubionym bohaterem?
moim zdecydowanie Mikey ;)

wiem, że zmieniałam już zdjęcie Ivy milion razy, ugh.
ale teraz to już ostatni! (chyba, że Wam się nie spodoba)

dzięki za wszystkie komentarze i za to, że czytacie! <3

14 komentarzy:

  1. Super już nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Yay ♡ bomba chura w kącu się co do niej bardziej przekonał :3 pozdrowionka czekam na następny :* /MofoLena

    OdpowiedzUsuń
  3. moi ulubieńcy to Ashton i Luke i naprawde mam nadzieje że będą razem ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :) najlepsze zakończenie ^^ chyba najfajniejszy jest Mikey ;)
    Czekam na next =]

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Zgadzam się z tobą Mikey :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mikey jest najlepszy haha!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział piękny ..
    Moim ulubieńcem jest Mikey oczywiście <3
    Ciekawe czy Cal znajdzie kogoś bo jak mikey i Ivy Luke i Ash to Cal z kim??
    Czekam na nexta życze dużo weny <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  8. asdejsdjkkdskm kocham kocham kocham, jedno z najlepszych opowiadań o sosach jakie kiedykolwiek czytałam.
    moim ulubieńcem jest Mikey ofc, ale poza tym cal i mi go szkoda, mam nadzieję, że ktoś go pokocha ;-;
    i liczę na to, że luke będzie z ashem #teamLashton <3
    aw Mike się przekonuje do Ivy, to jest takie urocze, oni są świetni i już nie mogę się doczekać, kiedy będą razem(bo będą prawda??)
    czekam na kolejny z niecierpliwością, oby czas do nowego rozdziału minął szybko :)
    pozdrawiam, g. (:

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow niesamowity jak zwykle *-*
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha Wcale mnie to nie zaskoczyło, gdy napisałaś, że dodałaś nowe zdjęcie bohaterki. xD
    Ja najbardziej uwielbiam postać Michaela i Ivy. :D
    Jak ja uwielbiam to czytać! *_*
    Nie mogę się już doczekać kolejnych rozdziałów. Życzę weny, kochana. :*

    OdpowiedzUsuń
  11. ❤️❤️❤️ czekam na next ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  12. awwwwwwwwwww
    awwwwwwwwwwwwwwwww
    awwwwwwwwwwwwwwwwwww

    OdpowiedzUsuń