sobota, 29 listopada 2014

23.

Ivy

 Od samego początku wiedziałam, że pierwszy dzień szkoły nie skończy się dla nikogo dobrze, ale nie podejrzewałam, że sprawy zajdą, aż tak daleko.
 Deb, Katie i ja siedziałyśmy przy stoliku, czekając, aż pojawi się reszta. Nie miałam zbytnio apetytu, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co wydarzyło się na sylwestrze i wiedząc, że Deb w końcu poruszy ten temat. Wbijałam ciągle widelec w ten sam kawałek sałaty, który był już cały podziurawiony, gdy ktoś wreszcie przerwał ciszę.
 - Ugh, tak bardzo ich nienawidzę.
 Podniosłam szybko głowę i spojrzałam w tę samą stronę, którą patrzyła Deb, spodziewając się, kto dokładnie wszedł właśnie do stołówki. Zamrugałam kilka razy, wpatrując się w Michaela. Pofarbował włosy. Powinnam się była spodziewać, że to zrobi, w końcu przez cały miesiąc miał wcześniejszy kolor. Byłam pewna, że Michael wyglądałby idealnie w każdym kolorze, od razu spodobał mi się czerwony na jego głowie.
 Calum pomachał w moją stronę, na co Deb prychnęła pod nosem. Przewróciłam oczami i odmachałam mu, a Luke spuścił w dół głowę, szybko zajmując miejsce przy ich stole.
 - Ashton powiedział, że są fajni - odezwała się Katie.
 Popatrzyłam w jej stronę, na co wzruszyła ramionami i zaczęła kręcić włosy na palcu.
 - O co chodzi z Ashtonem i nimi?! - syknęła Deb. - Ugh, Katie, nawet nie wyobrażasz sobie, co się wydarzyło...
 No i się zaczynało, wiedziałam, że w końcu będę musiała tego wysłuchać. Miałam tylko nadzieję, że reszta naszej grupy zaraz się tu pojawi, a wtedy Deb się zamknie.
 - Gdy weszłam do kuchni, Ashton i Ivy stali z tymi frajerami...
 Naprawdę miałam ochotę wspomnieć coś o tym, że jednego z tych "frajerów" chciała wcześniej zaciągnąć do pokoju, ale się powstrzymałam.
 - Chciałam trochę zabawić się z Ashtonem - kontynuowała, a Katie zachichotała, od razu rozumiejąc, o co jej chodziło. - ale ten głupi kujon zaczął mnie obrażać.
 Pokazała w stronę Luke'a, nie krępując się tym, że ktoś mógł zobaczyć, jak na niego wskazuje. Zmarszczyłam brwi, myśląc o tym, jak nazwała go kujonem, gdy było mu do tego daleko. Nie znałam go zbyt dobrze, ale nie wydawało mi się, żeby cały swój czas spędzał przy nauce.
 - Właściwie Ivy dlaczego mnie nie broniłaś? - spytała nagle, patrząc na mnie z niezadowoleniem.
 - Co? - mruknęłam, próbując odwlec moją odpowiedź.
 Mogłam skłamać i powiedzieć, że nie chciałam robić z tego większej akcji, niż było, ale mogłam powiedzieć prawdę. Postanowiłam zrobić to drugie.
 - Bo miał rację - powiedziałam, unikając jej wzroku. - Byłaś strasznie nachalna, a Ashton nie chciał nigdzie z Tobą pójść.
 Słyszałam, jak Katie głośno wciągnęła powietrzem po tym, co powiedziałam. Niepewnie spojrzałam w stronę Deb, która w tym samym momencie odrzuciła włosy za ramię i zaśmiała się sztucznie.
 - Ash tylko tak udawał przy Was - rzuciła z uśmiechem.
 Uniosłam brwi, patrząc na nią z niedowierzaniem. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że w ogóle tak nie było. Nie chodziło nawet o to, że tak podejrzewałam, Ashton sam mi to powiedział, gdy rozmawiałam z nim wczoraj. Mówił, że wciąż powtarzał Deb, że to koniec, ale nieważne, jak ostrych słów użył, ona nie chciała dać mu spokoju.
 - Więc masz zamiar zerwać z Nickiem dla niego? - spytałam, przypominając jej, co powiedziała.
 - Wow - mruknęła Katie z podekscytowaniem.
 Nie obchodziło jej, że ktoś może ucierpieć przez całą tę sytuację, była podekscytowana, że działo się coś interesującego. Ostatnimi czasy o wiele łatwiej było mi zauważyć, jakimi okropnymi ludźmi byli moi znajomi.
 - Może - mruknęła Deb z nieprzekonaniem. - To oczywiste, że Ash jest o wiele lepszy od niego, gdy chodził do naszej szkoły, był najlepszym ciachem i wszystkie dziewczyny za nim latały. A to, że jest świetny w łóżku to tylko dodatkowy plus.
 Uśmiechnęła się pod nosem, a ja poczułam, jak moje śniadanie podchodzi mi do gardła.
 - Jeśli Ash w końcu zmądrzeje, to będziemy razem, jeśli nie, zostaję z Nickiem - dokończyła, wzruszając ramionami.
 Katie zaczęła wypytywać ją, jak wygląda cała sytuacja z Ashtonem, a ja spuściłam wzrok na sałatkę przede mną i zacisnęłam dłonie na krawędzi stołu. Coraz mniej już mnie obchodziło, jeśli zdenerwuję Deb, a przy okazji mogłam też pomóc Ashtonowi się jej pozbyć. On sam nie zachował się najlepiej, ale wiedziałam, że przechodził przez ciężki okres. Nie miałabym nawet wyrzutów sumienia, mówiąc Deb coś niemiłego.
 - Wiesz co, Deb?
 Spojrzałam na nią, przygryzając wargę, a ona pokazała mi, żebym kontynuowała. Obie teraz skupiły się na mnie, przerywając na chwilę ich rozmowę.
 - Jesteś żałosna, Ashton nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, a Ty ciągle za nim latasz.
 Deb oczy się rozszerzyły i zacisnęła mocno szczękę, wyglądając na rozzłoszczoną.
 - Wiem, że przespaliście się kilka razy, ale to nie było nic więcej. Ty możesz myśleć, że łączy Was coś specjalnego, ale Ashton zrobił to tylko, dlatego, że czuł się zagubiony i potrzebował czegoś, co zajmie mu na chwilę myśli. Dlatego nie wyobrażaj sobie ani na chwilę, że możecie kiedyś być razem, bo to się nigdy nie wydarzy.
 Deb otworzyła kilka razy usta i zamknęła, rozglądając się po całym pomieszczeniu, za to Katie wyglądała, jakby miała zaraz zemdleć. Na pewno żadna z nich nie spodziewała się, że powiem coś takiego, ale w którymś momencie musiałam w końcu to z siebie wyrzucić.
 - Zamknij się - syknęła Deb.
 - Nie - powiedziałam i prychnęłam pod nosem. - Nick nie zasługuje na to, żebyś mu to robiła i jeśli go nie kochasz, powinnaś zakończyć ten związek.
 - Zamknij się - powtórzyła Deb, brzmiąc na spanikowaną.
 - Ciągle zdradzasz go na prawo i lewo, a ja mam dosyć słuchania Twoich opowieści o tym, jak to przespałaś się z kolejnym chłopakiem. To co robisz, jest okropne i nie wmówisz mi, że naprawdę zależy Ci na Nicku, skoro go tak traktujesz.
 Odetchnęłam głęboko, kończąc moją przemowę i dopiero wtedy zauważyłam, że patrzyły na coś za mną. Odwróciłam się szybko, by zobaczyć Norę, Matta i Nicka stojących obok. Jeszcze chwilę wcześniej czułam się dumna z tego, że wyrzuciłam jej to wszystko, teraz zaczęłam trochę panikować. Jak dużo usłyszeli, z tego co powiedziałam?
 Nick powinien dowiedzieć się o jej zdradach, ale to ona powinna mu o nich powiedzieć. Nie powinien usłyszeć tego ode mnie i to w taki sposób. Obawiałam się też, co się stanie, jeśli zda sobie sprawę, co zaszło między Ashtonem i nią.
 Matt i Nora zajęli miejsca obok mnie, nie odzywając się ani słowem i wpatrując się w Deb. Nick zrobił się cały czerwony na twarzy, a żyły na jego szyi widoczne, gdy podszedł w stronę swojej dziewczyny. Przez chwilę bałam się, że ją uderzy, ale tylko usiadł blisko niej, posyłając jej mordercze spojrzenie.
 - Nick, to nie tak...
 - Kto to był? - spytał, ignorując ją.
 Odetchnęłam z ulgą, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że nie usłyszał tej części z Ashtonem. Choć na pewno i tak w końcu się o tym dowie.
 - Och, um, mam wymienić Ci nazwiska? - mruknęła niepewnie.
 Nick kiwnął krótko głową, wyglądając, jakby naprawdę musiał się powstrzymywać od tego, żeby czegoś nie rozwalić. Katie zasłaniała dłonią usta, gdy się w nich wpatrywała, a Nora i Matt zaczęli jeść swoje jedzenie, zachowując się, jakby byli na filmie w kinie.
 - To długo by zajęło - powiedziała.
 Matt zaśmiał się głośno, ale szybko umilkł. Deb świetnie szło sprawienie, by ta cała sytuacja stała się jeszcze gorsza. Nie mogła powiedzieć gorszej rzeczy.
 Nick przymknął oczy, nie odzywając się i przez chwilę wdychał, i wydychał głośno powietrze. Póki co zachowywał się dość spokojnie, ale patrząc na niego, wiedziałam, że w końcu wybuchnie.
 Zdecydowanie wolałabym siedzieć teraz z Michaelem i obserwować, jak przewraca oczami z poirytowaniem, gdy coś powiedziałam. Spojrzałam szybko w stronę ich stolika, ale ze zdziwieniem zobaczyłam, że wcale już ich tam nie było. Rozejrzałam się dookoła, ale wyglądało na to, że wyszli ze stołówki.
 - To był ktoś, kogo znam?
 Wróciłam wzrokiem do sceny przede mną, gdzie Deb właśnie wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się niewinnie.
 - W takim razie powiedz nazwiska tych, których znam.
 Przygryzłam paznokieć, wiedząc, że w tym momencie pojawi się nazwisko Ashtona. Prawdopodobnie powinnam go uprzedzić, że Nick będzie chciał przeprowadzić z nim niekoniecznie miłą rozmowę.
 Deb wyglądała, jakby zastanawiała się nad odpowiedzią. Może liczyła na to, że uratuje ją dzwonek, ale była to 20-minutowa przerwa i zostało nam jeszcze chwilę czasu.
 - Ok - powiedziała w końcu. - To był um... Calum Hood.
 - Co - wyrwało mi się.
 Nora zakrztusiła się swoją kanapką, a Matt skrzywił się z obrzydzeniem. Co Deb do cholery robiła... Pocałowała się z Calumem na imprezie u Ashtona, ale przy jej innych, o wiele gorszych zdradach, to właściwie było nic takiego. Nie chciała, by sprawa z Ashtonem wyszła na jaw, więc postanowiła wykorzystać Caluma.
 - Wiesz, że normalnie nigdy bym z nim tego nie zrobiła, w końcu to taki frajer, ale byłam naprawdę pijana, a on ciągle próbował zaciągnąć mnie do pokoju i...
 Nie mogłam więcej tego słuchać, Deb próbowała obrócić tę całą sytuację tak, by to ona wyszła na ofiarę. Od zawsze to robiła, gdy ktoś mógł mieć jej coś za złe.
 - Przestań - syknęłam, wstając od stołu. - Skończ kłamać.
 Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem, nie spodziewając się takiej reakcji z mojej strony.
 - Nie kłamię! - krzyknęła Deb, pocierając oczy. - Nie mówię, że mi coś zrobił, bo zgodziłam się na to, ale to tylko dlatego, że byłam pijana, a on tak bardzo się uparł.
 Ona nawet nie spała z Calumem, ale o wiele łatwiej było jej powiedzieć, że chodziło o niego, a nie o Ashtona. Miałam ochotę rzucić się na nią i zacząć szarpać ją za włosy.
 - Co jest z Tobą nie tak, obie dobrze wiemy, że wydarzyło się coś zupełnie...
 Nie mogłam dokończyć zdania, bo przerwała mi Deb.
 - Dlaczego go tak bronisz, Ivy? Nie da się nie zauważyć tego, że co chwilę rozmawiasz z tymi frajerami i widzę, jak patrzysz się na tego dziwaka.
 Szybko zamknęłam usta, spoglądając po wszystkich, Katie wyglądała na przestraszoną i kręciła przecząco głową, jakby chciała mi przekazać, że nie powinnam się odzywać.
 - Co Ivy ma wspólnego z tym dziwakiem? - spytał Matt, marszcząc brwi z niezrozumieniem.
 Właściwie to raz wygoniłam Matta do stolika, gdy byliśmy w kręgielni, a chciałam porozmawiać z Michaelem. Musiał być wtedy bardziej pijany niż myślałam, że o tym nie pamiętał.
 - Nie mów, że tego nie zauważyłeś - prychnęła Deb. - Co chwilę gapi się na niego, jakby był najpiękniejszą osobą na świecie.
 Jeszcze chwilę temu głównym tematem były zdrady Deb, co było o wiele ważniejszym tematem niż to kto mi się podoba. Nie rozumiałam, jak to się stało, że rozmowa nagle zeszła na ten tor i wszyscy wyglądali na równie zainteresowanych jak i chwilę wcześniej. Nawet Nick wyglądał, jakby na chwilę mógł zapomnieć, o całych tych zdradach, żeby tylko posłuchać o moim zauroczeniu "dziwakiem".
 - Clifford? - mruknęła Nora, śmiejąc się pod nosem. - Podoba Ci się Clifford?
 Czułam się naprawdę źle, mając w tym momencie spojrzenia ich wszystkich na sobie, choć przeważnie nie przeszkadzało mi, gdy byłam w centrum zainteresowania. Nie byłam pewna, co powinnam zrobić. Zacząć bronić Michaela, przyznać się do wszystkiego czy udawać, jakbym nie wiedziała, o czym mówią?
 - Możemy wrócić do prawdziwego problemu? - spytałam, unikając odpowiedzi.
 - Najpierw odpowiedz - syknęła Deb.
 - Naprawdę muszę odpowiadać na tak głupie pytanie? Nic mnie z nim nie łączy, nie wiem, dlaczego w ogóle mogłabyś tak pomyśleć. 
 Przewróciłam oczami i odetchnęłam głęboko, a Matt pokiwał wolno głową, jakby się ze mną zgadzał. Naprawdę miałam ochotę powiedzieć im, że naprawdę lubiłam Michaela i nie chciałam słyszeć ani jednego złego słowa więcej o nim z ich ust, ale się powstrzymałam. Michael i ja nawet nie byliśmy razem, a poza tym jeśli nie chciał, by jego przyjaciele wiedzieli o tym wszystkim, to tym bardziej nie chciał, żeby moi znajomi się dowiedzieli.
 - To było głupie przypuszczenie, Deb - dodała po chwili Nora.
 Katie przyglądała mi się teraz uważnie, pewnie zastanawiając się, czy to mogło być prawdą. Ostatecznie jednak wszyscy wydawali się zapomnieć o tej sprawie i wrócić do głównego tematu rozmowy.
 Mogłam odetchnąć z ulgą, gdy dali mi spokój, a minutę później zadzwonił dzwonek. Skoro teraz było już tak blisko tego, żeby się dowiedzieli, to co będzie, jeśli będziemy oficjalnie razem?

*

 Moją ostatnią lekcją tego dnia była chemia, którą miałam z Michaelem, ale siedzieliśmy za daleko, żebym mogła cokolwiek do niego powiedzieć. Zerkałam kilka razy w jego stronę, a on jak zwykle spoglądał pod swoje biurko, w dłoniach trzymając telefon.
 Korzystając z tego, że nauczyciel pisał coś na tablicy, napisałam do niego SMSa.

 Do: Mikey x
 Jedziesz dzisiaj autobusem?

 Ashton mówił, że jeśli do niego zadzwonię, będzie mógł po mnie przyjechać, ale wolałam pojechać autobusem, jeśli znaczyło to, że spędzę czas z Michaelem.
 Spojrzałam na niego kątem oka, a on uniósł wzrok i pokiwał głową, gdy zauważył, że na niego patrzę. Uśmiechnęłam się nieznacznie i szybko wróciłam wzrokiem w stronę tablicy.
 Ostatnie minuty lekcji strasznie mi się dłużyły, ale gdy usłyszałam dzwonek, praktycznie zeskoczyłam z krzesła.
 - Ktoś jest podekscytowany końcem lekcji.
 Schowałam książki do torby i uniosłam głowę, słysząc czyjś głos. Koło mnie stał chłopak, który zawsze siedział w ławce obok mnie, ale nigdy nie pamiętałam jego imienia. Nauczyciel zawsze zwracał się do nas po nazwisku, a we wcześniejszych latach nie mieliśmy razem zajęć, dlatego tak łatwo zapomniałam jego imię.
 - Jak każdy - odpowiedziałam, uśmiechając się w jego stronę.
 - Słuchaj, Ivy...
 Rozejrzałam się po klasie, zauważając, że Michael już wyszedł i przerzuciłam pasek plecaka przez ramię.
 - Tak? - mruknęłam, choć nie do końca go słuchałam.
 Chciałam już wyjść na zewnątrz i pójść z Michaelem na przystanek, ale wiedziałam, że jeśli długo zostanę w klasie z tym chłopakiem, to Michael na pewno na mnie nie poczeka. Pewnie nawet już w tym momencie był w drodze na autobus.
 - Chciałem spytać Cię o to od dłuższego czasu.
 Pokiwałam głową, nie skupiając się na jego słowach, bo właśnie dostałam wiadomość od Michaela.

 Od: Mikey x
 Może Evan podwiezie Cię do domu.

 Evan! Więc to było jego imię. Przeczytałam kolejny raz SMSa i szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Czyżby Michael był zazdrosny?
 -... a później pójść na kolację, co Ty na to?
 Uniosłam głowę i zmarszczyłam brwi, nie mając pojęcia, co Evan przed chwilą powiedział.
 - Co? - mruknęłam, uśmiechając się przepraszająco. - Muszę już iść, porozmawiamy jutro? Hej.
 Wyszłam szybko z klasy, rozglądając się dookoła za Michaelem, ale oczywiście nie mogłam go nigdzie dostrzec. Na zewnątrz też nigdzie go nie widziałam, ale nie miałam mu za złe tego, że nie zaczekał i ruszyłam w stronę przystanku. Luke albo Calum mogliby spytać go, dlaczego zostaje przed szkołą, a przecież nie mógłby powiedzieć, że czeka na mnie.
 Tak jak się spodziewałam, Michael był już na przystanku, więc podeszłam do niego szybko.
 - Więc jednak jedziesz autobusem? - mruknął.
 - O Boże, jesteś zazdrosny - powiedziałam z rozbawieniem.
 - Co? - spytał, krzywiąc się. - Nieprawda. Dlaczego miałbym być...
 Urwał w połowie zdania i pokręcił głową, jakby sama myśl o tym była głupia. Mój uśmiech tylko się poszerzył, na co Michael przewrócił oczami. Nie chciał się do tego przyznać, ale oboje zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że był zazdrosny.
 Gdy czekaliśmy na autobus, opowiedziałam mu o całej sytuacji z Deb, opuszczając moment, gdy rozmowa zeszła na nasz temat. Wtedy prawdopodobnie nawet nie spojrzałby na mnie w szkole, nie chcąc, by ktoś mógł sobie coś pomyśleć. Skupiłam się na całej tej aferze z jej zdradami i tym, co powiedziała o Calumie.
 - Co za suka - skomentował.
 Gdyby powiedział tak o innej dziewczynie, nakrzyczałabym na niego, ale w tym przypadku musiałam się z nim zgodzić.
 Po wejściu do autobusu, zajęliśmy wolne miejsca z tyłu i szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, gdy uświadomiłam sobie, kiedy ostatnim (i jedynym) razem byłam tutaj z Michaelem.
 Michael uniósł brwi, patrząc w moją stronę, ale tylko pokręciłam głową i zamiast powiedzieć mu, o czym myślałam, dotknęłam skóry pod jego okiem.
 - Dzisiaj ten siniak wydaje się jeszcze gorszy.
 On tylko wzruszył ramionami, w ogóle się tym nie przejmując. Albo udając, że tak właśnie było. Na pewno musiało go to boleć chociaż trochę.
 - Ten drugi wygląda jeszcze gorzej - mruknął.
 Zaśmiałam się cicho, przysuwając bliżej niego, czym nawet nie był już zaskoczony jak jeszcze jakiś czas temu.
 - Jak Luke? - spytałam cicho.
 W autobusie nie było nikogo z naszej szkoły, ale dla pewności wolałam nie unosić zbytnio głosu, gdyby jednak ktoś miał nas usłyszeć.
 - Nie pamiętał dużo z sylwestra, ale gdy się dowiedział wszystkiego, co zrobił, nie był zbytnio szczęśliwy.
 Pokiwałam nieznacznie głową, gdy przypomniałam sobie o tym, co sama widziałam i tym, co opowiedział mi Ash. Było mi żal ich obojga, bo oczywiste było, że oboje coś do siebie czują, ale nie umieli sobie z tym poradzić.
 - Rozmawiałaś z Ashtonem?
 - Ta, powiedział mi o wszystkim, udawał, że niewiele się tym przejął, ale widziałam, że jest naprawdę smutny. Wiem, że sam zrobił naprawdę głupio, sypiając z Deb, ale to, że Luke pocałował mnie przy nim, a później gadał o nim okropne rzeczy...
 - Mówisz, jakbyś wiedziała na sto procent, że Ashton czuje coś do Luke'a - wtrącił Michael.
 - Bo wiem - odpowiedziała, marszcząc lekko nos. - Powiedział mi to w czasie świąt.
 Michael wytrzeszczył na mnie oczy, a ja dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że tylko ja o tym wiedziałam. Ashton chyba nie miałby mi za złe, że się wygadałam?
 - Serio? - spytał Michael z podekscytowaniem.
 - Tak, powiedział, że mu się bardzo podoba - powiedziałam niepewnie.
 Robiłam to tylko dla dobra Ashtona, to nie mogło mu zaszkodzić w żadnym stopniu. To, że Michael o tym wiedział, mogło mu tylko pomóc.
 - Nie mów o tym Luke'owi, to Ash powinien mu powiedzieć - dodałam szybko.
 Michael pokiwał głową, a szeroki uśmiech nadal widniał na jego twarzy po tym, co ode mnie usłyszał.
 - Naprawdę jesteś strasznie słodki.
 Pocałowałam go w policzek, a jego uśmiech zamienił się w grymas, gdy zdał sobie sprawę z tego, co powiedziałam.
 Spojrzałam na widok za oknem, uświadamiając sobie, że zaraz będzie mój przystanek. Przez moją nieuwagę prawie bym go opuściła. Upewniłam się, że pasek plecaka dalej miałam na ramieniu i rozejrzałam się po autobusie.
 Mimo tego, że zatrzymaliśmy się na przystanku, a drzwi się otworzyły, nie ruszyłam się z miejsca. Patrzyłam z przerażeniem na tego dziwnego kolesia, którego spotkałam kilka razy. Nie widziałam go od jakiegoś czasu, więc prawie o nim zapomniałam, mimo tego, że wyznał mi miłość. Wade wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami i machnął ręką, gdy zobaczył, że na niego patrzę.
 Nie mogłam teraz wysiąść z autobusu, za bardzo bałam się, że on wysiądzie zaraz za mną i będzie męczył mnie całą drogę do domu.
 - Ivy, to był Twój przystanek...
 Odwróciłam się z powrotem w stronę Michaela, który patrzył na mnie, jak na idiotkę, bo właśnie autobus znowu ruszył.
 - Um, pomyślałam, że... pójdę do Ciebie - rzuciłam, uśmiechając się niepewnie.
 - Ten koleś ciągle się tu gapi - powiedział nagle.
 Przygryzłam wargę, kiwając lekko głową. Byłam pewna, że Wade'a nie było tu od samego początku, wtedy na pewno wcześniej bym go zauważyła, więc musiał wsiąść dopiero niedawno.
 - On tak jakby... za mną chodzi? - mruknęłam. - To znaczy nie spotkałam go dużo razy, ale na tej imprezie u Ashtona próbował mnie poderwać, a ja go spławiłam - starałam się mówić jak najciszej, nie chcąc, żeby nikt oprócz Michaela mnie usłyszał. - Później przyczepił się do mnie, jak szłam do domu i upierał się, że mnie odprowadzi, a jakiś czas temu... powiedział, że mnie kocha? Jest trochę... przerażający.
 Michael nie patrzył na mnie, jego spojrzenie utkwione było gdzieś za moją głową i wiedziałam, że patrzy teraz na Wade'a. Autobus zatrzymał się na przystanku, gdzie mieliśmy wysiąść, a Michael złapał mnie za rękę i wstał z miejsca. Byłam dość zaskoczona jego zachowaniem, gdy przechodząc obok Wade'a, rzucił mu chłodne spojrzenie, ani na chwilę nie puszczając mojej ręki.
 Odetchnęłam z ulgą, gdy znaleźliśmy się na zewnątrz, a on nie wysiadł za nami. Zaczęliśmy iść w stronę bloku Michaela, który był tak blisko przystanku, że już stąd mogliśmy go zobaczyć. Michael dalej trzymał moją dłoń, ale nie byłam pewna, czy robił to celowo, czy nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.
 - Wyglądał na psychola - powiedział w końcu. - Jeśli będzie Cię znowu zaczepiał, powiedz mi o tym.
 Zamrugałam kilka razy, nie mogąc do końca ogarnąć myślami tego, że Michael naprawdę się tak zachowywał. Miałam ochotę powiedzieć znowu, że jest słodki, ale się powstrzymałam, wiedząc jak bardzo tego nie lubi. Zamiast tego zgodziłam się z nim, zapewniając go, że pierwszy będzie wiedział, jeśli coś się wydarzy.
 Gdy weszliśmy do jego mieszkania, pokazał mi, żebym była cicho i popchnął mnie w stronę drzwi od jego pokoju.
 - Mamo, wróciłem! - krzyknął.
 Zaśmiałam się cicho, wiedząc, że nie chciał, bym znowu rozmawiała z jego mamą, na co posłał mi groźne spojrzenie. Weszłam do jego pokoju i opadłam na łóżko, a chwilę później Michael zamknął za sobą drzwi i rzucił swój plecak na podłogę.
- Lubię Twoją mamę - mruknęłam z niezadowoleniem.
 - A ona lubi Ciebie... aż za bardzo - odpowiedział.
 Obserwowałam, jak Michael włączał playstation, gdy ja rozłożyłam się wygodnie na jego łóżku.
 - Mikey, zapomniałam Ci coś powiedzieć.
 Przez chwilę nie zareagował w żaden sposób, zbyt zajęty wybieraniem gry, ale w końcu spojrzał na mnie przez ramię.
 - Musisz tu podejść - mruknęłam.
 Michael prychnął głośno, patrząc na mnie z niedowierzaniem i wiedziałam, że nie zrobi tego, o co poprosiłam.
 - Prooooszę, Mikey - zawyłam. - Mikey, Mikey, Mikey.
 Przewrócił oczami i w końcu niechętnie podszedł do mnie, na co uśmiechnęłam się z zadowoleniem. Podniosłam się, stając na materacu, tak że teraz to ja byłam od niego wyższa. Położyłam dłonie na jego ramionach i powoli przesunęłam je po jego karku w stronę czerwonych włosów.
 - Z tym kolorem wyglądasz jeszcze seksowniej niż normalnie - powiedziałam, przysuwając się bliżej niego. - Patrzę na Ciebie i jedyne co chcę zrobić, to...
 Zanim mogłam dokończyć, jego usta już były na moich, a jego dłonie na moich biodrach. Odkąd tylko zobaczyłam go w szkole i zauważyłam, że pofarbował włosy, miałam ochotę to zrobić.
 Po chwili oboje leżeliśmy na jego łóżku, całując się, jakbyśmy nie mieli się już nigdy więcej zobaczyć. Michael wsunął ręce pod moją koszulkę, przesuwając nimi po moich plecach, na co zacisnęłam palce na jego włosach. Cichy pomruk wydobył się z jego ust i przewrócił nas tak, że przygniatał mnie swoim ciałem do materaca.
 Nie wyglądało na to, żeby Michael dalej chciał grać na swoim kochanym playstation.

*

Michael wolał Ivy od playstation, to wielki przełom w jego zachowaniu ;D
Mivy <3

26 komentarzy:

  1. OOO ktoś tutaj w nocy nie mógł spać i pisał rozdział :D Mikey woli Ivy od gry?! Masz rację, to zdecydowanie przełom.

    OdpowiedzUsuń
  2. OMGVDBZUDHSH! MIVY TAK BARDZO! <3 Jezu dziewczyno nawet nie wiesz jak bardzo ich uwielbiam! *-* #Fangirling xd Mivy ważniejsza od playstation? ;o Kim jesteś i co zrobiłeś z Michael'em Gordon'em Clifford'em? :D Moge zabić Deb-głupią-suke? Proooszę... Jak Nick obije Cal'owi tą jego anielską twarz to dołączy do Debbie. A co do rozdziału... Kocham, Kocham, Kocham! Czekam na następny... Cały tydzień... :c
    Kocham i pozdrawiam. Xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, jak ja to uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to opowiadanie ! :) pomijajac ze kocham michaela to opowiadanie tez ;D i nowy kolor i jeszcze ze woli ivy od playstation :o wow ! No ale czekamy na nastepny bo nigdy nie wiadomo co sie wydarzy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. piekny :* @weerciaq

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że Ivy nie powiedziała Deb i innym że lubi Mikey'a :/
    ale myślą że wkońcu zbierze odwagą i im powie :)
    Kocham czekam na nexta i zyczę weny <3 :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu ten rozdział był genialny!!! Cudowny po prostu / @LuMiCaAs5SOS

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG ten rozdział to życie ♥♥
    Było by śmiesznie gdyby mama Michaela weszła do pokoju xDD

    OdpowiedzUsuń
  10. byłam w szoku kiedy przeczytałam koniec xd super rozdział jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  11. Micheal wolał Ivy od playstation? Z której strony nadchodzą zombie?
    Bo rozumiem, że apokalipsa biochemiczna już wybuchła?
    Rozdział pełen wątków kontrowersyjnych, I like it! Niech się Ivy za prędko nie przyznaje przed znajomymi, że lubi Mikey'a. Będzie śmieszniej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Yay ❤ boski. Ivy lepsza od playstation hahaha ❤ uuu sie dzieje czekam na next ❤ 😘

    OdpowiedzUsuń
  13. Przełom. Michael woli Ivy od playstation. Już się boję xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział ;) aaaale się działo :) on musi ją na serio kochać.... Ja bym dla nikogo nie zrezygnowała z playstation... No może by się ktoś znalazł ale aktualnie nie znam nikogo takiego ;)
    Mivyyyyyy tak bardzo hehe :)
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak im ktokolwiek przerwie - własnoręcznie zabije! / @BestMichaelPL

    OdpowiedzUsuń
  16. Mikey zrezygnował zplaystation dla Ivy ?!??! :O Co ta miłość robi z ludzimi... nie wierzę XD
    Czekam na następny rozdział ! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale Michael jest słodki! Sam cukier ;D
    Boski rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow się dzieję XD Lepiej żeby się ci "przyjaciele" Ivy nie dowiedzą, że między nimi coś jest, bo może to nie wyjść na dobre, ale Luke ma wiedzieć!!! Poza tym coś czuję, że ten Wade będzie się teraz czaił na Michaela i może mu coś zrobić, a ja tego bym nie chciała :((
    Ale co do końcówki to po prostu jedno wielkie AWWW ❤❤❤ Jakby jego mama tam teraz weszła to bym się popłakała ze śmiechu, ale BŁAGAM nie rób mi tego!! Niech między nimi dojdzie w końcu do czegoś poważniejszego niż całowanie i niech dokończą to co się działo na zapleczu XDDD

    OdpowiedzUsuń
  19. <33333333333333333 jak ja ich kocham

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam. *_* Czekam tylko na oficjalnego Lashtona. :D
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Super <3 Fajnie by było jakby Ivy oficjalnie wygarnęła jej ,,paczce" co o nich myśli :D Czekam na next ;)
    Andzia

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy kolejny rozdział? Nie mogę się już doczekać! <3

    OdpowiedzUsuń